tel. 796 780 253     e-mail: kontakt@wspanialypies.pl

Życie z zaburzonym psem

Kwiecień 18, 2018

Choć Ezra na zdjęciach może wydawać się wesołym lekkoduchem, rzeczywistość wygląda trochę inaczej. Ezra jest psem, który przeszedł chorobę neurologiczną. To wydarzenie spowodowało u niej skrajną lękliwość i liczne zaburzenia behawioralne, powtarzalne ruchy i irracjonalne obsesje. Czasami „odlatuje” i nie ma z nią prawie żadnego kontaktu. Jak wygląda życie z takim psem? Czy da się z nim pracować, uprawiać sporty, wyjeżdżać na wakacje?

Ezra została adoptowana ze schroniska jako niezwykle lękliwy i reaktywny pies, panicznie bała się zgiełku, mężczyzn, komunikacji miejskiej. Na spacerach była tak pobudzona, że przy każdym przystanięciu nawet na 3 sekundy zaczynała wydawać z siebie dźwięki przypominające wrzask, taki, że ludzie wyglądali z okien. Po około 9 miesiącach od adopcji, Ezra zachorowała neurologiczne. Pojawił się u niej Syndrom Łapacza Much, czyli halucynacje i jeszcze większy lęk. Ezra gryzła się, łapała niewidzialne muchy, chowała się po kątach. Na spacerach ciągnęłam ją za sobą, ponieważ Ezra była zbyt zajęta szukaniem insektów na swoich łapach i nie chciała się przemieszczać. Każda kropka na pościeli czy nawet narysowana przy niej na kartce aktywowała napady kłapania zębami w powietrze. Po długim diagnozowaniu udało się ustabilizować jej chorobę, jednak ataki, a nawet okresy ataków pojawiały się od czasu do czasu jeszcze przez 2-3 lata. (więcej o chorobie Ezry w poście „Syndrom Łapacza Much” http://wspanialypies.pl/syndrom-lapacza-much/ )

Jak Ezra ma się teraz? Choroba odcisnęła mocne piętno na jej psychice. Lękliwość się nasiliła, pojawiła się agresja wobec innych psów i choć terapia behawioralna bardzo jej pomaga, u Ezry wciąż pojawiają się nowe, irracjonalne fobie i powtarzające się czynności. Obecnie ogromny stres u Ezry wywołuje wiatr, otwarte okna, podłączanie kabli do urządzeń (przez niechęć do dźwięku wydawanego czasem przez głośnik podczas podłączania), samoloty, ale tylko te bardzo wysoko na niebie, (prawdopodobnie wyglądające dla niej jak owady) ciasne, obce przestrzenie, pokoje z dużą ilością mebli oraz skrzypnięcia drewna, blatów, okien i drzwi, a także odgłosy niektórych urządzeń. Wszystkie te rzeczy potrafią u niej wywołać taki lęk, że Ezra zaczyna trząść się jak galareta, dyszy, rozszerzają jej się źrenice, a jakikolwiek kontakt z nią jest bardzo mocno utrudniony. Do tego ma obsesję na punkcie uchylonych okien, w które może się wgapiać przez wiele godzin, wciśnięta w kąt.


napad lęku spowodowany wiejącym za oknem wiatrem (ostrzeżenie – filmik jest przykry)


Czy da się żyć z takim psem? Oczywiście! Da się nawet rozgrywać opiekę tak, żeby wyrzeczeń było jak najmniej. Jest to trochę opieka nad niepełnosprawnym członkiem rodziny, zanim wybierzemy się w nowe miejsce, trzeba się zastanowić, jak nasz pies będzie się czuł i co możemy zrobić, żeby zapewnić mu maksymalny komfort. Mogą to być smakołyki, ulubiony kocyk, transporter. Zmiana stosunku emocjonalnego przychodzi z pomocą. Za pomocą pozytywnych bodźców takich jak smaczne jedzenie, poświęcanie uwagi i pieszczoty, możemy zamienić w głowie psa straszne miejsca i sytuacje na bardziej przyjemne. Czasem znajomi dziwią się, gdy proszę by zamknęli okno, delikatniej przesuwali krzesła, czy przed kontaktem z Ezrą kucnęli i powoli wyciągnęli do niej rękę, zamiast normalnego przywitania. Zauważam też rzeczy dla innych prawie niedostrzegalne, te drobne hałasy, które stresują Ezrę lub gdy Ezra zaczyna obsesyjnie wpatrywać się w jakiś punkt. To wszystko jest dodatkową pracą, jednak wartą zachodu. Oczywiście zdarza się też, że nie da się dostosować sytuacji do psa i będzie on po prostu w dużym stresie, który możemy jedynie starać się złagodzić. Warto zastanowić się nad farmakoterapią, której dużo osób się boi, jednak może ona przynieść ulgę nie tylko nam, ale i naszemu psu.

Dzięki tym wszystkim zabiegom, Ezra jest psem bardzo grzecznym, dobrze wyszkolonym, świetnie sprawdzającym się w sportach. W swoim życiu zaliczyła nawet starty w kilku zawodach. Jasne, nie zawsze mam cierpliwość do jej absurdalnych zachowań, czasem gdy widzę ją chodzącą w tą i z powrotem po domu czuję bezsilność, a nawet silną złość. Trzeba być jednak wyrozumiałym i wobec psa, i wobec siebie, nie można dać się zwariować. Z niektórymi rzeczami trzeba się po prostu pogodzić, zaakceptować różne nieprzyjemne sytuacje i regres. Najlepiej skupiać na pozytywach wynikających ze wspólnego życia z naszym ukochanym psem. Dla mnie dodatkową opiekę i emocje rekompensuje więź z Ezrą i momenty, gdy Ezra w końcu się relaksuje i na jej pyszczku pojawia się uśmiech 

No Responses

    Leave a Reply

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *